Rollercoster, czyli ostatnie 5 lat na polskim rynku mieszkaniowym
Po czterech latach dynamicznych zmian 2025 rok przyniósł długo wyczekiwaną stabilizację na rynku mieszkaniowym. Przyczyną były obniżki stóp procentowych oraz rekordowo wysoka oferta deweloperów przekraczająca 61 tys. w 7 największych polskich miastach. W tych warunkach sprzedaż wyraźnie wzrosła, a ceny pozostały względnie stabilne (+4,5 proc. r/r). Coraz większe zróżnicowanie między miastami pokazuje jednak, że lokalne uwarunkowania, w tym demografia i migracje, będą coraz silniej kształtować rynek. Mimo tego prognozy na 2026 rok pozostają optymistyczne zarówno dla kupujących, jak i deweloperów.
Lata, które przeorganizowały rynek
Lata 2020–2024 to czas wyjątkowej zmienności na polskim rynku mieszkaniowym. W krótkim okresie doszło do wielu przełomowych wydarzeń, które odcisnęły piętno zarówno na deweloperach, jak i nabywcach mieszkań. W 2020 roku, wraz z pandemią COVID-19, przy rekordowo niskich stopach procentowych (0,10%) wzrosło zainteresowanie większymi lokalami i domami jednorodzinnymi.
W połowie 2023 roku nastąpiło odbicie za sprawą programu Bezpieczny Kredyt 2%, który gwałtownie zwiększył popyt. W największych miastach oferta skurczyła się nawet o 40 proc. r/r, a ceny wzrosły lokalnie nawet o ponad 20 proc. r/r. W 2024 roku, po wygaszeniu programu i braku jego następcy, rynek znów przeszedł w fazę wyczekiwania. Deweloperzy skupili się na odbudowie podaży.
Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku w Otodom:
Po okresie intensywnych i często trudnych do przewidzenia zmian, rok 2025 przyniósł oczekiwaną stabilizację. Zarówno nabywcy, jak i deweloperzy funkcjonują dziś w bardziej przewidywalnych i korzystniejszych warunkach rynkowych. Choć mijający rok nie był pozbawiony czynników wpływających na sektor mieszkaniowy, ich charakter i skala zdecydowanie nie miały już tak gwałtownego przebiegu jak w latach 2020–2024.
Impuls obniżek i moc podaży
Głównym impulsem dla sektora mieszkaniowego w 2025 roku były pierwsze od 19 miesięcy obniżki stóp procentowych. Majowa redukcja o 50 pb i lipcowa o 25 pb zaskoczyły rynek i pobudziły aktywność kupujących w okresie, który zwykle cechuje się niższą sprzedażą. Tym razem sezon letni przyniósł silne wzrosty: w lipcu sprzedano 59 proc. mieszkań więcej niż rok wcześniej, a w sierpniu o 45 proc. r/r. Kolejne obniżki (we wrześniu, październiku i listopadzie) nie wywołały już tak silnej reakcji.
Co istotne, wzrost aktywności kupujących przypadł na moment, gdy oferta deweloperska utrzymywała się na rekordowo wysokim poziomie. Od stycznia do listopada na siedmiu głównych rynkach sprzedano 36,2 tys. lokali, przy jednoczesnym wprowadzeniu do sprzedaży 39, 8 tys. nowych jednostek. W efekcie na koniec listopada klienci mieli do dyspozycji 61,3 tys. mieszkań oferowanych przez deweloperów w największych miastach, a wraz z rezerwacjami łącznie ponad 67,8 tys.
Wyhamowanie wzrostów
Taki wolumen dostępnych mieszkań to również efekt wejścia w życie ustawy o tzw. jawności cen. Regulacja ta wymusiła na deweloperach ujawnienie w ofercie apartamentów i mieszkań luksusowych, co stało się momentem przełomowym dla tego segmentu rynku, uderzając w dotychczasową politykę cenową i model sprzedaży „off-market”.
Poziom oferty mieszkań przełożył się także w 2025 roku na wyhamowanie wzrostów średnich cen – na rynku deweloperskim ich roczna dynamika wyniosła 4,5 proc.
Różne ścieżki miast
Choć dane zagregowane wskazują na stabilizację, bliższe spojrzenie na poszczególne rynki ujawnia rosnące zróżnicowanie sytuacji w największych miastach, czego odzwierciedleniem jest czas wyprzedaży oferty. W listopadzie skrócił się we wszystkich lokalizacjach, jednak tempo i skala zmian są odmienne. Równowagę między popytem a podażą obserwujemy m.in. w Poznaniu, Wrocławiu i Trójmieście. Tymczasem w Warszawie już drugi miesiąc z rzędu utrzymuje się rynek sprzedającego, a dostępna oferta nie nadąża za popytem.
Wiele wskazuje na to, że te różnice nie tylko między największymi miastami i ich aglomeracjami, ale także pomiędzy lokalizacjami w całej Polsce będą się nadal pogłębiać, m.in. ze względu na czynniki demograficzne i tempo migracji wewnętrznych.
Optymistyczne prognozy
Co przyniesie 2026 rok na rynku mieszkaniowym? Eksperci wskazują na raczej optymistyczne scenariusze. Otoczenie makroekonomiczne sprzyja decyzjom zakupowym bardziej, niż wcześniej zakładano. Kluczowym czynnikiem tej zmiany jest kondycja gospodarki.
W dłuższej perspektywie na rynek mogą oddziaływać jednak także czynniki ograniczające. Kumulacja inwestycji publicznych, której szczyt przewidywany jest na 2026 rok, może zwiększyć popyt na usługi budowlane i tym samym wpłynąć na wzrost kosztów wykonawstwa. To z kolei może przełożyć się na presję cenową w sektorze mieszkaniowym, nawet przy stabilnej inflacji ogólnej.
Znaczenie energooszczędności
W kontekście przyszłych kosztów utrzymania nieruchomości, eksperci podkreślają również rosnące znaczenie energooszczędności, czyli aspektu, który wciąż bywa pomijany przy podejmowaniu decyzji zakupowych.
***
economista.pl to serwis ekonomiczny prezentujący rzetelne dane, analizy i informacje finansowe dotyczące gospodarki, finansów, technologii czy rynku nieruchomości. Od kilku lat prowadzony przez doświadczonych dziennikarzy ekonomicznych. Osoby i firmy zainteresowane współpracą zapraszamy do kontaktu na adres: