Poturbowane oszczędności. Ile tracimy na bankowych lokatach?
Już od lat inflacja pochłania siłę nabywczą oszczędności znacznie szybciej niż banki są w stanie doliczać do nich odsetki. Efektem są realne straty, które stały się naszą codziennością już 7 lat temu. Dopiero jednak lokaty kończące się w ostatnich miesiącach potrafiły przynosić kilkunastoprocentowe realne straty. Prognozy sugerują, że będzie lepiej, ale na realne zyski przyjdzie jeszcze poczekać nawet dwa lata.
Już pieniądze, które deponowaliśmy na przeciętnych rocznych lokatach w 2016 roku traciły na wartości. Inflacja szybciej pochłaniała ich siłę nabywczą niż banki dopisywały do nich odsetki. Niestety najnowsze prognozy sugerują, że podobnie może być z rocznymi depozytami zakładanymi w bieżącym roku.
Inflacja poturbowała oszczędności
Przykład? Gdybyśmy na początku 2016 roku założyli przeciętną roczną lokatę i co roku ją odnawiali, to po 8 latach (w styczniu 2024 roku) mielibyśmy oszczędności, za które w sklepie kupilibyśmy o około 1/4 mniej niż w dniu zakładania pierwszej lokaty – tak sugerują dostępne dane i prognozy.
Rekordowe straty w październiku
Najgorzej było w październiku 2022 roku. Wtedy ogłoszona przez GUS inflacja wynosiła aż 17,9 procent. Za to lokaty zakładane rok wcześniej były przeciętnie oprocentowane na zaledwie 0,24 procent – wynika z danych NBP.
Świeższe dane są nieco lepsze. Na przykład przeciętne oprocentowanie rocznych lokat zakładanych w lutym 2022 roku było na poziomie prawie 1,9 procent. Za to spodziewana roczna inflacja za luty 2023 roku wynieść ma wg oczekiwań rynkowych 18,6 procent. Dla osób, którym w drugim miesiącu br. kończyła się taka statystyczna roczna lokata oznacza to prawie 14,4 procent realnej straty.
Ile poczekamy na zyski?
Oznacza to, że przy inflacji na poziomie 6,6 procent, musielibyśmy założyć lokatę na ponad 8,1 procent, aby realnie wyjść „na zero”, czyli utrzymać siłę nabywczą posiadanego kapitału. Dopiero wyższe oprocentowanie zaczęłoby przynosić nam realny zysk.