Mieszkania w ciągu roku zdrożały o 15 procent. Popyt zanika
Mieszkania z drugiej ręki w największych miastach są o 15,1 procent droższe niż przed rokiem – wynika z danych NBP. Wzrost cen w przypadku lokali deweloperskich jest jeszcze większy, na co wpłynąć mogły rosnące koszty budowy. Z kolei popyt na kredyty mieszkaniowe spadł o ponad połowę, a ceny nieruchomości i tak idą w górę. Na podstawie danych transakcyjnych analitycy banku wyliczyli, że za lokale od deweloperów płaciliśmy w drugim kwartale br. o 17,9 procent więcej niż przed rokiem. Trochę tylko wolniej, bo o 15,1 procent drożały mieszkania używane – wynika z indeksu hedonicznego stworzonego przez analityków banku centralnego.
W ramach tego indeksu uwzględniają oni nie tylko ceny mieszkań zapisywane w aktach notarialnych, ale też biorą pod uwagę jakość sprzedawanych lokali. W efekcie dane są „czyszczone” z tego, że zmienia się struktura sprzedawanych nieruchomości. W praktyce może to działać tak, że dzięki indeksowi hedonicznemu sytuacja, w której kupujemy więcej mieszkań o niskim standardzie oddalonych od centrum, nie zaniża sztucznie przeciętnej ceny transakcyjnej.
Kupujemy mniej ale droższej
Warto podkreślić, że z danych na temat cen płaconych za mieszkania wynika, że Polacy kupują więcej mieszkań z niższej półki cenowej. Skąd ta konstatacja? Zwykła średnia cena wyliczona na podstawie zapisów z aktów notarialnych poszła według najnowszych danych w górę o 9,4 procent (r/r). Wcześniej wspomniany indeks hedoniczny wzrósł natomiast w tym samym okresie o 15,1 procent. To, że indeks hedoniczny pokazuje szybszy wzrost cen niż zwykła średnia sugeruje, że dziś – gdy mieszkania wyraźnie zdrożały, a zdolność kredytowa spadła – więcej rodaków wybiera lokale z niższej półki cenowej – np. w gorszym standardzie czy w większym oddaleniu od centrum. W ten sposób staramy się ograniczyć łączny koszt zakupu. W efekcie średnia cena wyliczona dla całego miasta rośnie wolniej niż stawki obowiązujące na konkretnych osiedlach czy wynikające ze wspomnianego indeksu hedonicznego.
Przeciętna cena transakcyjna i zmiana cen w ciągu roku (w zł za m kw.)
Mieszkania nowe – mieszkania używane – przeciętna cena transakcyjna – zmiana cen w ciągu roku:
Białystok
8 396 zł – 32%
7 531 zł – 18%
Bydgoszcz
7 862 zł – 11%
6 440 zł – 15%
Gdańsk
10 903 zł – 6%
10 813 zł- 15%
Gdynia
12 511 zł – 27%
9 750 zł – 15%
Katowice
8 866 zł – 13%
6 288 zł – 14%
Kielce
7 108 zł – 13%
6 188 zł – 21%
Kraków
11 181 zł – 19%
10 487 zł – 11%
Lublin
8 645 zł – 22%
7 893 zł – 15%
Łódź
7 929 zł – 19%
6 652 zł – 21%
Olsztyn
7 592 zł – 12%
6 993 zł – 15%
Opole
6 877 zł – 12%
6 463 zł – 15%
Poznań
9 524 zł – 20%
7 967 zł – 19%
Rzeszów
7 341 zł – 14%
8 216 zł – 11%
Szczecin
10 030 zł – 28%
7 930 zł – 20%
Warszawa
12 368 zł – 16%
11 805 zł – 13%
Wrocław
10 338 zł – 21%
9 686 zł – 16%
Zielona Góra
7 203 zł – 27%
6 240 zł – 14%
Opracowanie HRE Investments na podstawie danych NBP
Pensje, a ceny mieszkań
Wzrosty cen mieszkań, cieszą oczywiście ich właścicieli, których kapitał zaangażowany na rynku mieszkaniowym powinien być skutecznie chroniony przed destrukcyjnym działaniem inflacji. W krótkim terminie nie jest to wcale takie oczywiste, choć w dłuższym okresie nieruchomości zwykły być skuteczną ochroną przed inflacją. Bieżąca sytuacja jest jednak dużym problemem dla osób dopiero chcących zrealizować marzenia o własnym „M”. Niepokojące jest chociażby to, że ceny mieszkań przez ostatnich 12 miesięcy rosły szybciej (15,1 procent r/r) niż pensje. Te w przedsiębiorstwach były w czerwcu wg GUS o 13 procent wyższe niż przed rokiem – analizuje HRE.
To powoduje, że spora część rodaków albo nie może pozwolić sobie na zaciągnięcie kredytu, albo są zmuszona do kompromisów – np. zakupu tańszego lokum o mniejszym metrażu czy bardziej oddalonego od centrum. Efektem jest zahamowanie po stronie popytu – podsumowuje Bartosz Turek z HRE Investments.