Branża kinowa ugrzęzła w kryzysie na dobre. Czy pomoże jej Barbie?
Letnie premiery kinowe filmów „Barbie” i „Oppenheimer” na świecie, również w Polsce biją rekordy oglądalności i dają pewne nadzieje na powrót widzów, których skutecznie na dłużej wyparły z sal kinowych COVID-19 oraz dostępność serwisów streamingowych. Obraz przyrostu zaległości kin wobec banków i dostawców sygnalizuje, że na pewno byłoby to wskazane. Przez pierwsze półrocze suma ich nieopłaconych w terminie zobowiązań wzrosła trzykrotnie – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK.
Wiele branż już od dość dawna cieszy się powrotem do dobrej koniunktury z 2019 r., jednak wciąż nie jest to udziałem kin.
Mniej kinowych gości
Co gorzej, przedłużający się stan zaniżonej frekwencji coraz niekorzystniej przekłada się na płynność finansową branży. Tylko w tym roku jej zaległości wzrosły bardziej niż przez kilkanaście pandemicznych miesięcy.
Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor:
Należy podkreślić, że biorąc pod uwagę sytuację jakiej doświadczają kina, kwoty przeterminowanych zobowiązań przedsiębiorstw związanych z projekcją filmów (5914Z), nie są szczególnie wysokie. Zgłoszone do bazy BIG InfoMonitor nieopłacone faktury oraz raty kredytów opóźnione o min. 30 dni, na co najmniej 500 zł, wynoszą na koniec czerwca 873 tys. zł.
Domowa kanapa zamiast kinowej sali
Pytanie, czy jest szansa na poprawę? Pechowo dla kin, próby ściągnięcia widzów zbiegły się w czasie z wysoką inflacją, wzrostem kosztów i cen, zarówno dla prowadzonego biznesu, jak i dla jego klientów. Według Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, przed pandemią średni miesięczny wydatek na kino wynosił 69,40 zł. Obecnie jest to 97,90 zł, o niemal 40 proc. więcej.
Co zresztą nie dziwi – w chwili, gdy trzeba zacisnąć pasa, w pierwszej kolejności cięte są wydatki na rozrywkę, kulturę czy podróże. Wzrost cen sprawił więc, że Polacy ograniczają tego typu wyjścia i zamiast multipleksu, wybierają domową kanapę korzystając z oferty stosunkowo niedrogich serwisów streamingowych, do których już w czasie lockdownów wielu się przyzwyczaiło.
Wydatki na streaming
Warto dodać, że badanie zrealizowane przez ARC Rynek i Opinia oraz dr hab. Magdalenę Sobocińską wskazało na jeszcze jedną wadę chodzenia do kina, czyli konieczność planowania. To spostrzeżenie ponad połowy (57 proc.) ankietowanych. W efekcie, już 56 proc. respondentów przyznaje, że zamienili oglądanie filmów w kinie na wygodniejsze i bardziej elastyczne w użytku platformy streamingowe.