Najem krótkoterminowy pod presją. Ile lokali ogłasza się na Airbnb?
Krótkoterminowy wynajem mieszkań w Polsce wchodzi w okres zmian regulacyjnych. Planowane wdrożenie unijnego rozporządzenia dotyczącego tej formy działalności biznesowej ma na celu uporządkowanie rynku, który przez lata funkcjonował bez jednolitych rejestrów, jasnych zasad i skutecznych narzędzi kontroli. Nowe przepisy będą wprowadzać dodatkowe obowiązki dla właścicieli mieszkań oferowanych głównie za pośrednictwem takich platform jak Airbnb czy Booking, a jednocześnie dadzą samorządom realne instrumenty wpływu na skalę oraz sposób prowadzenia najmu krótkoterminowego.
Na tym etapie nie jest przesądzone, w jakim stopniu polski ustawodawca zdecyduje się zaostrzyć regulacje względem minimum wynikającego z prawa unijnego. Dyrektywa wyznacza ramy, natomiast takie szczegóły jak zakres rejestracji, limity dni wynajmu, wymagania przeciwpożarowe i sanitarne czy rola wspólnot mieszkaniowych, będą zależały od krajowych decyzji legislacyjnych.
Dodatkowe wymogi wymuszą zmiany
Skala zjawiska, którego dotyczą planowane regulacje jest duża. Brakuje możliwości jej oceny na podstawie oficjalnych, gminnych rejestrów najmu krótkoterminowego, istnieją jednak dane Polskiego Stowarzyszenia Wynajmu Krótkoterminowego za 2024 rok, według których w Polsce w tym modelu oferowano około 65 tysięcy mieszkań.
Ofert innych niż mieszkania na Airbnb było 19 tysięcy, a na Bookingu 20 tysięcy. Oznacza to, że realna podaż jest silnie skoncentrowana na kilku platformach i w dużej mierze dotyczy mieszkań.
Anton Bubiel, ekspert rynku nieruchomości w SonarHome.pl:
Jeżeli pojawią się obowiązkowe rejestry, dodatkowe wymogi techniczne, ograniczenia dni wynajmu czy konieczność uzyskiwania zgód wspólnot mieszkaniowych, część właścicieli stanie przed prostym wyborem: dostosować lokal do nowych zasad albo zmienić sposób jego wykorzystania.
Trzy scenariusze zmian
Potencjalny odpływ mieszkań z najmu krótkoterminowego nie musi oznaczać gwałtownej zmiany sytuacji na rynku nieruchomości. W łagodnym scenariuszu, zakładającym przejście około 10 procent lokali do innych segmentów, oznaczałoby to ok. 6 tysięcy mieszkań w skali kraju.
Znacznie wyraźniejsze konsekwencje mogłyby pojawić się w scenariuszu pośrednim, w którym około 25 procent mieszkań, czyli około 15 tysięcy lokali, zmieniłoby swoją funkcję. Taki wzrost podaży najmu długoterminowego, skoncentrowany głównie w centrach miast, mógłby doprowadzić do obniżek czynszów w mocno nasyconych lokalizacjach.
Na podstawie danych
Rynek sprzedaży odczułby to przede wszystkim w segmencie mieszkań inwestycyjnych, zwłaszcza kawalerek i lokali dwupokojowych, które już w ostatnich dwóch latach doświadczały korekt cenowych.
Należy zatem zakładać, że nadchodzące zmiany nie przyniosą jednej, uniwersalnej odpowiedzi dla całego rynku. Ich rzeczywisty wpływ będzie zależał od ostatecznego kształtu przepisów oraz od lokalnych uwarunkowań popytowo-podażowych.
***
economista.pl to serwis ekonomiczny prezentujący rzetelne analizy, dane i informacje finansowe dotyczące gospodarki, finansów, technologii czy rynku nieruchomości. Od blisko 4 lat prowadzony przez doświadczonych dziennikarzy ekonomicznych. Osoby i firmy zainteresowane współpracą zapraszamy do kontaktu na adres: