Mieszkania w Polsce wciąż są relatywnie tanie. Paryż szokuje ceną
Dalszy wzrost oprocentowania kredytów hipotecznych i kosztów najmu, przy ograniczonej dostępności i utrzymujących się wysokich cenach lokali – w tej sytuacji należy się spodziewać, że w tym i następnym roku sytuacja w europejskim segmencie budownictwa mieszkaniowego może ulec dalszemu pogorszeniu. I nie wiadomo kiedy wróci do normy.
W 11. edycji raportu Property Index – Overview of European Residential Markets, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, ankietowani przedstawiciele 23 europejskich rynków deklarowali na początku 2022 r. gorsze nastroje ze względu na szybko rosnącą inflację, powodującą wzrost kosztów budów, a także znaczną niepewność wywołaną wojną w Ukrainie.
Podaż na rynku najmu
W Polsce, po znacznym pogorszeniu w segmencie najmu odnotowanym w 2020 r., w 2021 r. czynsze wzrosły we wszystkich analizowanych miastach, od ok. 3,3 procenta w Katowicach do ponad 21 procent w Warszawie (stawki porównane r/r w EUR). Bezprecedensowy napływ uchodźców po wybuchu wojny wywołał szok popytowy – w kwietniu br. liczba dostępnych mieszkań zmniejszyła się o ok. 80 procent w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego, a stawki czynszów nadal gwałtownie rosły.
Polska w czołówce
Przypomnijmy, że rok 2021 przyniósł kolejny historyczny rekord pod względem liczby oddanych mieszkań w Polsce. Dobra wiadomość jest taka, że deweloperzy nie stracili tempa, gdyż liczba rozpoczętych inwestycji i wydanych pozwoleń na budowę wzrosła o ok. 24 procent. rok do roku. Tej aktywności w sektorze towarzyszył utrzymujący się na bardzo wysokim poziomie popyt.
Dlatego pod względem wskaźnika intensywności budownictwa mieszkaniowego – czyli liczby lokali oddanych do użytkowania na 1000 mieszkańców w danym kraju – w 2021 r. Polskę wyprzedziła tylko Francja (6,16 vs 6,95). Najsłabiej wyglądała sytuacja w Bośni i Hercegowinie, Łotwie, Hiszpanii, Portugalii i Słowenii, gdzie w ubiegłym roku notowano mniej niż dwa oddane mieszkania na 1000 mieszkańców.
Francuskie tempo
Porównując wartości bezwzględne mieszkań oddanych do użytku w 2021 r., Francja nieprzerwanie utrzymuje pozycję europejskiego lidera (471 tys. lokali), a na kolejnych miejscach uplasowały się Niemcy (310 tys.) i Polska (234,7 tys.).
Pod względem procentowego porównania rok do roku, ponownie przoduje Francja, która odnotowała ogromny wzrost o 23,4 procent. Dużą dynamikę można było też zaobserwować w Wielkiej Brytanii (18 proc.), Bułgarii (15,9 proc.), Słowenii (13,4 proc.) i Portugalii (12,9 proc.). Z drugiej strony, na rynku węgierskim zanotowano spadek liczby gotowych mieszkań niemal o jedną trzecią (29,5 proc.).
Ceny lokali mieszkalnych rosną
Warto dodać, że od ubiegłorocznej edycji Property Index wszystkie kraje europejskie stanęły przed nowymi i niespotykanymi dotąd wyzwaniami w skali globalnej. Na średnią cenę transakcyjną w ubiegłym roku wpływ miały m.in. gwałtownie rosnące koszty energii, ceny materiałów budowlanych i koszty pracy – oceniają eksperci.
W przypadku nowych mieszkań pozycję najdroższego kraju w Europie ze średnią ceną transakcyjną na poziomie 4 905 euro za m kw. w 2021 r. zajęła Wielka Brytania. Wyprzedziła ubiegłorocznego lidera, Austrię, z ceną 4 782 euro/m kw. i Francję z 4 639 euro/m kw. W Polsce, mimo wzrostu o 9,3 procent, za metr kwadratowy nowego mieszkania trzeba zapłacić średnio 1 729 euro – mówi Agata Holak-Mazanka z działu doradztwa nieruchomościowego, Deloitte.
Analizowane w raporcie polskie miasta są daleko w tyle za najdroższym Paryżem (13 462 euro/m kw.) czy Monachium (10 500 euro/m kw.). Za metr kwadratowy nowego mieszkania w Poznaniu trzeba zapłacić 1 779 euro, we Wrocławiu 1 938 euro, a najdroższa jest Warszawa z 2 406 euro/m kw.
Ile pensji za mieszkanie?
Jednym z najbardziej reprezentatywnych wskaźników badanych przez Property Index jest okres, który pozwala na kupno własnego lokum – liczony jako liczba średnich rocznych wynagrodzeń brutto, które w całość należałoby przeznaczyć na zakup standardowego nowego mieszkania o średniej powierzchni 70 m kw. w każdym kraju.