Ile realnie tracimy dziś na bankowej lokacie? Jest pewna poprawa
Ale powodów do zadowolenia wciąż brak – wolniejszy wzrost cen spowodował, że przeciętna roczna lokata zakończona w listopadzie dała niecały 1 procent realnej straty. To jednak wielokrotnie lepiej niż przed rokiem. I choć banki wciąż nie nadążają za inflacją, to już niedługo może im się to udać. Po 7 latach realnych strat pojawia się szansa na to, że bankowy depozyt ochroni nas przed rosnącymi cenami. Wciąż jednak na spektakularne zyski nie ma co liczyć.
Jeśli w listopadzie skończyła się komuś roczna lokata, to najpewniej był on na tym stratny – sugerują dane GUS i NBP. Chodzi o to, że nawet jeśli lokowaliśmy pieniądze w banku i generowały one zyski, to i tak po potrąceniu podatku te dochody nie rekompensują destrukcyjnego działania inflacji.
Bartosz Turek, główny analityk HRE Investment Trust:
Inflacja na poziomie 6,5 procent spowodowała jednak, że za nasze oszczędności wyciągnięte z banku mogliśmy kupić tyle co za niewiele ponad 9,9 tys. zł w dniu zakładania lokaty. To wciąż oznacza prawie 1 procent realnej straty.
Realne straty spadają
Jeśli jednak ktoś myśli, że nie ma się z czego cieszyć, to możemy cofnąć się pamięcią o rok czy dwa i przypomnieć, że już przeciętne roczne lokaty zakładane w kwietniu 2021 roku po zderzeniu z inflacją miały przynieść ponad 10-proc. straty.
Ochrona przed inflacją w bankowej ofercie
Prognozy sugerują, że przed nami nadzieja na poprawę losu oszczędzających. O ile przewidywania rynkowe i te przygotowane przez analityków NBP są słuszne, to już część rocznych lokat, które kończyć się będą w 2024 roku ma szanse iść mniej więcej łeb w łeb z inflacją.
To znaczy, że odsetki wypłacane przez banki, a więc te już po opodatkowaniu, powinny być w stanie mniej więcej utrzymać siłę nabywczą pieniędzy trzymanych na przeciętnych rocznych lokatach.