Wielkie długi gastronomii. Czy sezon letnich imprez uratuje branżę?
Kiedyś w domach, w gronie najbliższej rodziny. Dzisiaj zwykle w restauracji i z wieloma gośćmi. Na przestrzeni lat przyjęcia komunijne ewoluowały z uroczystego obiadu do imprezy, która często przypomina wesele. Korzysta na tym przede wszystkim branża restauracyjna, która liczy w tym okresie na spory zysk. A środków do przetrwania potrzebuje niemało.
Za restauracyjną wygodę trzeba zapłacić i nie każdy może sobie na to pozwolić. Mimo wszystko, dla wielu lokali jest to szansa na wyjście chociaż z części długów, których w gastronomii nie brakuje. Według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK zaległe zobowiązania branży przekroczyły w marcu już ponad 1 mld zł.
Zabukowane terminy
Za obsługę płaci się w zależności od regionu, a cena „za talerzyk” waha się od 80 zł za obiad do kilkuset złotych za całodniowe przyjęcie. Ale nawet wysokie ceny nie odstraszają większości rodziców. Najlepsze lokale zarezerwowane są już na wiele lat do przodu.
Mimo tego, że inflacja zrewidowała możliwości wielu rodzin i ich budżetów domowych, większość obiektów ostatnie majowe i czerwcowe niedziele zapełnione ma co najmniej z rocznym wyprzedzeniem. W mniejszych miejscowościach, gdzie jest jedna lub dwie restauracje, rezerwacje na przyjęcia komunijne robione są czasem nawet tuż po chrzcinach.
W domu, ale z obsługą
Rodziny, które do przyjęć komunijnych podchodzą bardziej tradycyjnie nadal zapraszają gości do domów, ale nawet wtedy mało kto decyduje się samodzielnie przygotowywać poczęstunek. Dużą popularnością cieszą się za to usługi cateringowe choć i te zamówić trzeba dużo wcześniej.
Podobnie jak w przypadku restauracji koszt cateringu także uzależniony jest od regionu i tego co zawiera oferta. Za opcję „na bogato”, czyli obiad, ciasta, zimną płytę, ciepłą kolację oraz obsługę i zastawę zapłacić trzeba podobnie jak w restauracjach.
Nie tylko od święta
Jak pokazują wyniki badania „Wybrane wydatki Polaków” przeprowadzonego w kwietniu 2024 na zlecenie Grupy BIK, blisko 2/3 z nas przynajmniej raz w miesiącu korzysta z lokali gastronomicznych, wydając na tę przyjemność średnio 125 zł miesięcznie. Poza domem jadają najczęściej najmłodsi (18-24 lata) – 81 proc.
Rekordowe długi gastronomii
Sezon imprez okolicznościowych zaczyna się od komunii, potem są wesela, do tego dochodzą odbywające się cały rok chrzciny i różnego rodzaju rocznice. Duże zainteresowanie przyjęciami okolicznościowymi i rosnący odsetek osób deklarujących, że przynajmniej raz w miesiącu jada poza domem, to jednak może być za mało by spłacić zaległe zobowiązania obiektów gastronomicznych.
Tylko w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego zaległości firm serwujących posiłki zwiększyły się o ponad 224 mln zł (28 proc.) i przekroczyły na koniec marca br. 1 mld zł. W gastronomii występuje też wysoki odsetek firm z problemami, bo 6,7 proc. – co oznacza, że ryzyko trafienia na firmę, która nie zapłaci na czas jest wysokie.
Tanio już było
Według danych opublikowanych przez GUS blisko 83 proc. przedsiębiorców z sekcji zakwaterowanie i gastronomia wskazuje bariery w prowadzeniu bieżącej działalności. Najczęściej są to trudności związane z rosnącymi kosztami zatrudnienia (79,9 proc. w kwietniu br.), wysokimi obciążeniami na rzecz budżetu (50,1 proc.) i niepewnością ogólnej sytuacji gospodarczej (46,7 proc.).
***
Branża liczy na poprawę sytuacji finansowej, a według jej przedstawicieli zmienić ją może wprowadzenie jednolitej 5-procentowej stawki VAT na usługi gastronomiczne. Dodatkowo wsparciem dla poszkodowanych w pandemii firm mogą być środki z KPO, na które już czeka wielu przedsiębiorców.