Auta „made in China”, a globalny rynek. Czy zdominują nasze drogi?

by Leszek Sadkowski

Zmiana jest szybka i znacząca – chińskie auta przestały być kojarzone z niską jakością i stały się poważnymi rywalami dla dotychczasowych potęg motoryzacyjnych. Tym bardziej, że Chiny są dziś największym na świecie producentem i eksporterem samochodów osobowych, podbijając rynki atrakcyjnymi cenami i wyposażeniem w standardzie. Ekspansji samochodów z Państwa Środka przyglądają się branżowi eksperci.

Liczby robią wrażenie

Obecnie w Chinach istnieje około 130 marek samochodowych, a eksport aut w 2024 r. wyniósł 5,47 mln sztuk, wyprzedzając m.in. Japonię, Meksyk i Niemcy. Za połowę tego wyniku odpowiada pięciu producentów: Chery, SAIC, Geely Auto, BYD i GWM. Rozwój chińskiej motoryzacji w ostatnich latach był możliwy m.in. dzięki sporym dotacjom państwa, które do 2022 r. wyniosły blisko 150 mld juanów (ponad 94 mld zł) dla produkcji pojazdów NEV.

Chińscy producenci są szczególnie silni w segmencie samochodów elektrycznych. Koncern BYD w 2024 r. zdetronizował Teslę, stając się największym producentem elektryków na świecie z wynikiem prawie 1,78 mln sztuk. Dodajmy, że fabryka BYD w mieście Zhengzhou docelowo ma zajmować 130 km2 – prawie tyle, co powierzchnia Gliwic.

Chiński przepis na sukces

Chińskie samochody konkurują nie tylko ceną, ale i bogatym wyposażeniem. Wiele modeli w wersji podstawowej oferuje zaawansowane systemy multimedialne, wspomagania kierowcy czy podwyższony komfort, za co zachodni producenci często każą dopłacać. Klienci są kuszeni dłuższym okresem gwarancji pojazdu – to nawet 5-7 lat lub limit 150 tys. km przebiegu.

Niektóre chińskie auta odpowiadają na potrzeby klientów, oferując im np. udogodnienia dla podróżujących z dziećmi, a nawet systemy do karaoke. Unikalnym pojazdem jest też Yangwang U8, który pomimo swoich gabarytów potrafi pływać. Wciąż jednak niektóre parametry mogą dobrze wyglądać na papierze, a część rozwiązań okazuje się mało praktyczna dla europejskiego użytkownika.

Chiński elektryk. Fot. pixabay.com

Jeśli zaś chodzi o bezpieczeństwo to chińskim samochodom w przeszłości zdarzały się wpadki, a niektóre pojazdy nie spełniają wymogów dla nowych aut sprzedawanych w UE, takich jak przycisk eCall czy systemy wspomagające kierowcę. Obecnie w tej kwestii widać dużą poprawę – w ciągu dziesięciu miesięcy 2025 r. Euro NCAP przetestował 26 aut chińskiej produkcji, z których większość otrzymała 5 gwiazdek.

Popularność rośnie

Chińska ekspansja widoczna jest też nad Wisłą, a w TOP 20 najpopularniejszych marek samochodów osobowych w Polsce zagościło MG. W 2024 r. odnotowano wzrost rejestracji aut z Chin o niemal 3000 proc. Jeśli obecna dynamika się utrzyma, sprzedaż na koniec 2025 r. może sięgnąć 45 tys. sztuk. Według prognoz ekspertów w 2028 r. po polskich drogach może jeździć nawet milion aut „made in China”.

Polscy przedsiębiorcy podchodzą do chińskiej motoryzacji z większym dystansem niż klienci indywidualni. W badaniu EFL 15 proc. respondentów wskazało chińskie marki jako preferowane przy planowaniu floty firmowej – przeważały marki europejskie (68%), japońskie (36%) i koreańskie (24%). Na tę ostrożność może wpływać krótka obecność marek na rynku.

Chińska branża motoryzacyjna zmienia się w niewiarygodnym tempie i można być pewnym, że w nadchodzących latach odegra istotną rolę w globalnym rynku samochodowym – podsumowuje Robert Dudziński, dyrektor sprzedaży w Carefleet, Grupa EFL.

***

economista.pl to serwis ekonomiczny prezentujący rzetelne analizy, dane i informacje finansowe dotyczące gospodarki, finansów, technologii czy rynku nieruchomości. Od blisko 4 lat prowadzony przez doświadczonych dziennikarzy ekonomicznych. Osoby i firmy zainteresowane współpracą zapraszamy do kontaktu na adres:

redakcja@economista.pl lub marketing@economista.pl

Możesz również lubić