Renesans „wielkiej płyty”. Trwa odbudowa oferty tańszych mieszkań
Na rynku wtórnym w miastach wojewódzkich mamy w sumie około 73 tysiące unikalnych ofert mieszkań na sprzedaż. To przeciętnie o prawie 1/3 więcej niż rok temu – wynika z szacunków Unirepo. Najbardziej cieszy jednak fakt, że nieśmiało odbudowuje się też oferta tańszych mieszkań. Przykładem są tu lokale w blokach z wielkiej płyty. Ogłoszeń dotyczących takich lokali rok temu ekstremalnie brakowało – było ich przeciętnie mniej niż 100 w przeliczeniu na miasto wojewódzkie. Teraz liczba ta jest o około 2/3 wyższa.
Rok 2024 upłynął pod znakiem powiększania się oferty mieszkań na sprzedaż. Dane z portali ogłoszeniowych sugerują nawet, że tylu używanych lokali na sprzedaż, co na początku grudnia 2024 roku, nie było od co najmniej kilku lat. Trzeba mieć jednak świadomość, że liczba ogłoszeń o chęci sprzedaży mieszkań, które możemy znaleźć w internecie, to dość ułomny barometr sytuacji na rynku mieszkaniowym.
Jest w czym wybierać
O tym ile ogłoszeń trafia „do sieci” decyduje nie tylko to ile mieszkań faktycznie jest na sprzedaż, ale też to jaką politykę cenową stosują portale ogłoszeniowe, albo to jaką skłonność do pozyskiwania i promowania ofert mają pośrednicy. Musimy mieć przy tym świadomość, że na jedno ogłoszenie, stworzone przez właściciela mieszkania, przypada często po kilka ogłoszeń opublikowanych przez pośredników.
Z ich wyliczeń wynika, że pod koniec grudnia 2024 roku w miastach wojewódzkich mieliśmy około 73 tysiące unikalnych ofert. Sprawa dotyczy oczywiście tylko rynku wtórnego. Wynik ten jest o ponad 31% wyższy niż pod koniec 2023 roku, kiedy na potencjalnych nabywców czekało około 55 tysięcy unikalnych ofert.
Przewaga wielkiej płyty
Nie ulega wątpliwości, że 2024 rok przyniósł nam co najmniej odbudowę oferty mieszkań na sprzedaż. Ta z końcem 2023 roku była ekstremalnie wręcz przetrzebiona m.in. efektami burzliwych losów programu dopłat do kredytów. Pod tym względem bez wątpienia kupujący mają się dziś z czego cieszyć.
Bartosz Turek, główny analityk HREIT:
Najlepiej pokazać to na przykładzie mieszkań, które uznawane są niemal za archetyp przystępnego cenowo lokum. Chodzi oczywiście o betonowe bloki z okresu PRL, czyli tzw. wielką płytę. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że za popularnością tego budownictwa stoi w dużej mierze cena.
Różnica jest znaczna, bo przeciętny metraż mieszkania w PRL-owskim bloku jest przeważnie o 10-20% niższy niż w konkurencyjnych segmentach rynku mieszkań używanych. Do tego średnia cena metra także jest najczęściej o 10-20% niższa. To daje realne oszczędności.
Wielka płyta i jej mankamenty
Warto podkreślić, że choć wielka płyta jest często tańsza w zakupie, to niekoniecznie jest tańsza w utrzymaniu. Pomimo termomodernizacji czy instalowania odnawialnych źródeł energii, bloki z wielkiej płyty generują wyższe koszty utrzymania niż nowoczesne budownictwo. I chodzi tu nie tylko o nakłady na fundusz remontowy, ale koszt ogrzewania zimą czy klimatyzacji latem.
Wielkiej płyty brakuje
Od lat jednak dane sugerują, że minusy wielkiej płyty nie są w stanie przysłonić nam jej plusów. O cenie już wspomnieliśmy. Poza tym jednak na osiedlach z epoki PRL bloki stoją przeważnie w dużym oddaleniu od siebie, a sam układ osiedli jest przemyślany. Do tego dochodzi przeważnie dobra ich lokalizacja, dogodne połączenie z centrum czy rozwinięte zaplecze handlowe, usługowe i oświatowe w najbliższej okolicy.
Efekt jest taki, że choć od wielu lat regularnie można usłyszeć o mającym rychło nadejść zmierzchu wielkiej płyty, to ta nie tylko trzyma się mocno, ale wręcz nieprzerwanie cieszy się bardzo dużą popularnością.
***
Zachęcamy naszych Czytelników do prenumeraty informacji, danych i analiz dostępnych w naszym serwisie oraz promocji i działań reklamowych. Więcej informacji pod adresem: redakcja@economista.pl i/lub marketing@economista.pl