Pośrednicy w obrocie nieruchomościami nie mają dziś łatwego życia – oceniają branżowi fachowcy. Chodzi o to, że liczba potencjalnych kupujących wyraźnie zmalała, a chętnych do sprzedaży mieszkań nie ma zbyt wielu.
Czym jest duplikowanie ofert?
To oczywiste, że w otoczeniu spadającej liczby zawieranych transakcji pośrednicy zarabiają mniej. Co zatem robią ci, których przychody ze sprzedaży spadły? Bardzo często ruszają „w miasto”, aby pozyskać więcej ofert. Powód jest banalnie prosty – chcą mieć „u siebie” większą część rynku, bo im więcej będą mieli mieszkań na sprzedaż, tym większa szansa, że dostaną prowizję. Ale to zła informacja dla osób, które chcą kupić mieszkanie bez pośrednika, bo w Internecie na każde ogłoszenie bezpośrednie przypada coraz więcej tych od pośredników.
Gdyby jednak spojrzeć na dane Unirepo, to okaże się, że pęczniejąca liczba ofert nie oznacza wcale, że więcej mieszkań czeka na nowego nabywcę. Jest raczej tak, że coraz częściej chęć sprzedania jednego lokalu ogłaszana jest w ramach co najmniej kilku jednocześnie publikowanych ogłoszeń. Z danych Unirepo wynika, że owszem na początku roku liczba unikalnych ofert publikowanych na 37 czołowych portalach internetowych wzrosła, ale mniej więcej od lutego pozostaje dość stabilna. Tak jak jeszcze pod koniec 2021 roku na nabywców czekało około 123 tysięcy mieszkań używanych, to na początku lipca liczbę tę można szacować na 138 tysięcy. Znacznie więcej lokali na sprzedaż mieliśmy w latach 2020-21.
Mniejsze grono sprzedających
Z danych Unirepo wynika też, że od kilku miesięcy liczba mieszkań na sprzedaż nie rośnie. Jeśli dodamy do tego fakt, że w ostatnich tygodniach sprzedaje się w Polsce mniej mieszkań, to łatwo wydedukować, że póki co skłonność do sprzedaży mieszkań również nie jest zbyt duża. Rynek pozostaje tym samym w swoistym zawieszeniu, a zarówno kupujący, jak i sprzedający czekają na rozwój wydarzeń – np. kres podwyżek stóp procentowych, rozwój sytuacji na rynku najmu, spadek niepewności czy jasną informację jaki los czeka w najbliższym czasie naszą gospodarkę oraz co stanie się z inflacją.
Analitycy przypominają, że sytuacja, w której doszło do gwałtownego wzrostu poziomu czynszów najmu powoduje, że na wynajmie można zarobić wyraźnie więcej niż przed rokiem. To może skłaniać raczej do zachowania takiego źródła dochodu niż sprzedaży posiadanych lokali. Mniejsza determinacja po stronie sprzedających może być też paradoksalnie pochodną trudniejszego dostępu do kredytów. Chodzi o to, że dziś trudniej jest zamienić posiadane mieszkanie na większe.
Nerwowe ruchy właścicieli
Wydaje się także, że przed nerwowymi ruchami właścicieli ochronić może nas zapowiedziany przez rząd pakiet dla kredytobiorców.