Polska na światowej mapie MICE: odbicie już widać, ale jest pewien problem

Polska nie jest krajem objętym wojną, a zaplecze biznesowe działa raczej bez większych zakłóceń. Hotele, lotniska, centra konferencyjne i firmy eventowe sprawnie obsługują wydarzenia, a Warszawa pozostaje jednym z ważniejszych ośrodków biznesowych w regionie. Dane wskazują, że rynek spotkań się odbudowuje. Nie oznacza to jednak, że wszystkie segmenty MICE odrodziły się w równym stopniu.

Źródło zdjęć: © Fot. pixabay.com

Przy dużych międzynarodowych realizacjach liczą się bowiem nie tylko infrastruktura, cena i jakość obsługi, ale także percepcja ryzyka. Polska funkcjonuje bezpiecznie i stabilnie, jednak część zagranicznych firm wciąż patrzy na region przez pryzmat wojny w Ukrainie.

Ruch widoczny w turystyce

Z danych GUS wynika, że w 2025 roku w Polsce zorganizowano 7 tys. imprez masowych, które zgromadziły 30,7 mln uczestników. To o 1,9 proc. więcej wydarzeń i o 8,7 proc. więcej uczestników niż rok wcześniej.

Ruch widać również w turystyce: w 2024 roku z obiektów noclegowych skorzystało 38,8 mln turystów, co przełożyło się na 97,6 mln noclegów. Te dane pokazują, że branża aktywnie działa. Międzynarodowy rynek MICE kieruje się jednak nieco inną logiką niż turystyka indywidualna czy wydarzenia krajowe.

Andrzej Bartkowski, prezes MCC Mazurkas Conference Centre & Hotel:

Przy dużych wydarzeniach decyzja nigdy nie zapada z dnia na dzień. Kongres czy konferencja na kilka tysięcy osób to nie jest zwykła rezerwacja sali, tylko ogromna odpowiedzialność. Organizator musi mieć pewność, że miejsce, ludzie, logistyka i cały kraj są gotowe przyjąć gości. Polska jest bezpieczna i wszystko funkcjonuje bez zakłóceń, ale wiem z doświadczenia, że w głowach części zagranicznych klientów sama bliskość wojny potrafi uruchomić ostrożność. Czasem wystarczy jedna wątpliwość na etapie zarządu czy działu bezpieczeństwa, żeby wybrano inną destynację.

Nie każdy segment rośnie tak samo

Dane ICCA pokazują, że Polska umacnia swoją pozycję w segmencie międzynarodowych spotkań stowarzyszeń. W 2025 roku przełożyło się to na 18. miejsce na świecie (215 spotkań spełniających kryteria ICCA).

To wynik lepszy niż w 2024 roku, kiedy odnotowano 191 takich wydarzeń. Jest to dobra wiadomość dla Polski, ale nie zamyka dyskusji o kondycji całego rynku MICE. Dla obiektów konferencyjnych równie ważne jak miejsce w rankingu jest to, jakie wydarzenia wracają: jak duże, jak długie, z jakim budżetem i z jakim udziałem zagranicznych klientów.

– Kiedyś organizowaliśmy wydarzenia na pięć czy sześć tysięcy osób i to były realizacje, które wprawiały w ruch cały hotelowy organizm. Dziś zapytania nadal się pojawiają, ale decyzji jest mniej, szczególnie przy największych projektach. Klienci korporacyjni stali się bardziej ostrożni. Czasem nie powiedzą wprost, że obawiają się Polski, ale wybiorą kierunek, który w ich organizacji nie wywoła żadnych dodatkowych pytań – podsumowuje Bartkowski.

Wybrane dla Ciebie