Bezpieczeństwo energetyczne kojarzone było głównie z dostępnością paliw, stanem sieci przesyłowych i cenami energii. Dziś widać, że równie strategicznym zasobem jest woda.
Na początku sierpnia ekstremalne upały doprowadziły do kryzysowej sytuacji w systemach elektroenergetycznych w państwach Europy Środkowej poprzez splot kilku niekorzystnych zjawisk: znaczącego wzrostu zapotrzebowania na energię, ograniczonej dostępności źródeł oraz niskich poziomów i wysokiej temperatury wód wykorzystywanych przez elektrownie.
Skala problemu widoczna jest także z kosmosu. Zdjęcia wykonane przez satelity Sentinel-2 programu Copernicus między 1 a 3 sierpnia pokazują wyjątkowo niski poziom wody w czterech dużych i strategicznie ważnych europejskich rzekach: Loarze w pobliżu Saumur we Francji, Padzie koło Cremony we Włoszech, Renie w rejonie Boppard w Niemczech oraz Dunaju koło Paks na Węgrzech.
Na zdjęciach widoczne są rozległe łachy piasku, żwiru i odsłonięte fragmenty koryta, które w normalnych warunkach znajdują się pod wodą. To dowód, że nie mamy do czynienia z lokalnym incydentem, lecz z rozległym kryzysem hydrologicznym obejmującym znaczną część kontynentu.
Wydarzenia te są też ostrzeżeniem dla Polski. Niedobór wody przestaje być wyłącznie problemem środowiskowym i staje się bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego, ciągłości produkcji przemysłowej, transportu, rolnictwa i konkurencyjności całej naszej gospodarki.
Gdzie są najmniejsze rezerwy?
Fale upałów, które przetaczają się przez Europę, oddziałują na energetykę z kilku stron jednocześnie. Z jednej strony, gwałtownie rośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną, przede wszystkim w związku z intensywnym wykorzystaniem klimatyzacji i systemów chłodzenia w budynkach, zakładach przemysłowych, centrach handlowych i obiektach logistycznych.
Z drugiej, wysoka temperatura nagrzewa panele słoneczne, przez co znacząco obniża wydajność instalacji fotowoltaicznych, dla których optymalna temperatura pracy to około 25°C.
W końcu, niskie przepływy i wysoka temperatura rzek ograniczają możliwości pracy elektrowni jądrowych i konwencjonalnych, które potrzebują wody do odprowadzania ciepła. Do tego dochodzi spadek produkcji elektrowni wodnych, które przy niewielkich przepływach dysponują mniejszą ilością energii. Powstaje w ten sposób szczególnie niebezpieczna sytuacja: zapotrzebowanie rośnie w momencie, w którym część źródeł traci możliwość pracy z pełną mocą.
Najbardziej widocznym przykładem kryzysu jest rekordowo niski poziom wody w Dunaju, który spadł do poziomów bliskich historycznemu minimum odnotowanemu w 1985 roku. Elektrownia jądrowa Paks, odpowiadająca za blisko połowę krajowej produkcji energii elektrycznej na Węgrzech, została zmuszona do radykalnego ograniczenia produkcji, a węgierskie władze zaapelowały o ograniczenie zużycia energii w godzinach szczytu.
Na zdjęciu satelitarnym Copernicusa wykonanym w pobliżu Paks wyraźnie widać odsłonięte łachy i zwężone koryto rzeki. Europejski program obserwacji Ziemi wskazuje wprost, że niski przepływ Dunaju powoduje poważne problemy operacyjne dla układów chłodzenia elektrowni.
Sytuacja na Węgrzech pokazuje, jak szybko kryzys hydrologiczny może przekształcić się w kryzys energetyczny, którego skutki w krótkim czasie obejmują administrację, przemysł, transport i odbiorców indywidualnych.
Podobny problem wystąpił w Rumunii, gdzie niski przepływ Dunaju, który spadł do około 1500 metrów sześciennych na sekundę, zmusił operatora elektrowni jądrowej Cernavodă do wyłączenia jednego z dwóch reaktorów. Ograniczenie pracy elektrowni, która odpowiada za ok. 20 proc. zapotrzebowania na energię Rumunii, wymusiło zwiększenie importu i radykalne działania po stronie odbiorców przemysłowych. Zakłady Dacii i Forda wstrzymały produkcję samochodów, a inne przedsiębiorstwa zostały wezwane do redukcji zużycia energii w godzinach szczytu.
Niski poziom Dunaju ogranicza również żeglugę śródlądową: statki nie mogą być w pełni załadowane, część tras staje się niedostępna, a rejsy pasażerskie są odwoływane lub przekierowywane. W Bułgarii konieczna była ewakuacja pasażerów statku wycieczkowego, który osiadł na mieliźnie.
W ten sposób niedobór wody niemal przełożył się na działalność przemysłu, rynek pracy, handel zagraniczny, turystykę i finanse państwa. To jeden z najważniejszych wniosków płynących również z analiz międzynarodowych mediów: obniżenie poziomu rzek nie jest już wyłącznie problemem hydrologicznym, lecz czynnikiem wpływającym na wzrost gospodarczy, inwestycje i stabilność finansową państw.
Kryzys na strategicznych rzekach Europy
Materiały Copernicusa potwierdzają, że problem nie dotyczy wyłącznie Dunaju, ale obejmuje równocześnie kilka dużych i strategicznie ważnych rzek kontynentu. Na Loarze we Francji rozległe odsłonięte fragmenty koryta wskazują na silny stres hydrologiczny dotykający zachodnią Europę.
Na Padzie we Włoszech niski poziom wody wywiera coraz większą presję na rolnictwo, systemy nawadniania, hydroenergetykę oraz dostępność wody słodkiej. W państwach bałkańskich, w szczególności w Bośni, Bułgarii, Chorwacji, Rumunii, Serbii i Słowenii spada produkcja elektrowni wodnych. Problem ma także elektrownia jądrowa Krško, współdzielona przez Słowenię i Chorwację, ze względu na wzrost temperatury w rzece Sawa.
Szczególnie poważne są konsekwencje niskiego poziomu Renu, który stanowi główny szlak transportowy dla gospodarek Niemiec, Niderlandów i innych państw Europy Zachodniej. Rzeką przewożone są paliwa, węgiel, rudy, chemikalia, materiały budowlane, zboża i produkty przemysłowe. W krytycznych punktach żeglugowych statki mogą zabierać około 20-30 proc. normalnego ładunku, aby nie osiąść na mieliźnie. Do przewiezienia tej samej ilości towarów potrzeba więc kilku razy więcej jednostek, co powoduje wzrost stawek transportowych, wydłużenie czasu dostaw oraz większe zapotrzebowanie na kolej i transport drogowy.
W Niemczech zakłócenia dostaw surowców wpłynęły między innymi na działalność producentów stali. Ograniczenie żeglugi stanowi także zagrożenie dla przemysłu chemicznego, którego wielkie kompleksy produkcyjne są często zlokalizowane bezpośrednio nad Renem.
Susza ujawnia ponadto zatopione wraki, niewybuchy z okresu II wojny światowej i pozostałości archeologiczne. Są to spektakularne obrazy, ale z gospodarczego punktu widzenia ważniejsze jest to, że odsłonięte koryta oznaczają utratę funkcji, które rzeki pełnią w europejskim systemie energetycznym, przemysłowym i transportowym.
Jak zatem widać sytuacja jest poważna i wymaga szybkich reakcji wszystkich praktycznie krajów Europy.