W ostatnich tygodniach skala transakcji zawieranych na rynku mieszkaniowym spadła i dotyczy to zarówno mieszkań nowych jak i używanych – wynika z rynkowych szacunków. Szybko zmieniające się otoczenie sprawia, że wątpliwości na temat zakupu jak i sprzedaży mieszkań mają obie strony rynku. Podobnie było w 2020 roku podczas epidemii.
Akumulacja potrzeb
W takich czasach potrzeby kupujących zaczynają się akumulować – ci, którzy w standardowych warunkach kupowaliby dziś mieszkania nie chcą lub nie mogą tego zrobić, a ich potrzeby mieszkaniowe pozostają niezaspokojone. W efekcie rośnie popyt potencjalny, który wcześniej czy później zacznie się realizować.
I dodaje, że po drugiej stronie mamy ograniczoną ofertę mieszkań używanych, które często „szkoda sprzedawać” wiedząc, że np. otrzymana ze sprzedaży gotówka szybko traciłaby na wartości. Do tego dochodzi fakt, że wynajem mieszkań stał się w bieżącym roku zyskowniejszy niż dotychczas, a posiadacze złotowych kredytów mieszkaniowych mogą kosztem banków oddalić od siebie problemy ze spłatą rat dzięki Funduszowi Wsparcia Kredytobiorców czy obiecanych przez rząd darmowych wakacji kredytowych.
Jeśli te wejdą w życie w brzmieniu przyjętym przez sejm, to pomimo podwyżek stóp procentowych przeciętna rata kredytu mieszkaniowego płacona w trakcie wakacji kredytowych będzie niższa niż średnia z ostatnich 5 czy 10 lat. Problemy przeważającej większości kredytobiorców powinny więc zostać zniwelowane przynajmniej do końca 2023 roku.
Będzie drożej
Deweloperzy w większości także nie mają powodu, aby mieszkań pozbywać się w otoczeniu mniejszego popytu. Ci, których na to stać, wycofują mieszkania ze sprzedaży lub chociaż oszczędnie zasilają ofertę swoich biur sprzedaży. Szczególnie jest to możliwe w przypadku firm, które nie korzystają z kredytów, w ramach których banki wymagają zaawansowania sprzedaży zgodnie z wcześniej założonym harmonogramem.
Wydaje się też, że w najbliższym czasie lukę po klientach finansujących się kredytem zagospodarują, przynajmniej częściowo, klienci inwestujący w mieszkania, zarówno Ci indywidualni jak i instytucjonalni – to właśnie wysoka inflacja stymuluje presję na zakupy wśród osób chcących chronić kapitał przed inflacją.
Najwięcej w historii
Warto też dodać, że liczba budowanych przez deweloperów mieszkań jest obecnie niemal najwyższa w historii (na koniec kwietnia 2022 roku było to 267 tysięcy lokali). Ponadto wszyscy inwestorzy budujący w Polsce (deweloperzy, osoby fizyczne, spółdzielnie czy gminy) w 2021 roku oddali do użytkowania 235 tysięcy domów i mieszkań. To najlepszy wynik od ponad czterech dekad.